Mada z Violettą
piosenki
poniedziałek, 5 stycznia 2015
środa, 12 lutego 2014
hej polecam tego bloga
http://disneychannelwymiata.blogspot.com/
jeśli interesujesz się modą
to jest idealny blog
są tam też różne fajne rzeczy
http://disneychannelwymiata.blogspot.com/
jeśli interesujesz się modą
to jest idealny blog
są tam też różne fajne rzeczy
niedziela, 29 grudnia 2013
Rozdział 4
- Więc mówisz że się nią zajmiesz? - zapytał German patrząc na Leona - Zapytaj Violetty co ona o tym sądzi...
Viola właśnie weszła do kuchni
- Co sadzę o czym? - zapytała patrząc to na Leona, to na ojca.
- No więc właśnie pytałem twojego ojca, czy wyraziłby zgodę na twoją naukę w Studio...
- I on niby ci powiedział że masz się zapytać co ja o tym sądzę? No nie wierze...
- A nie chcesz? - zapytał German. Postanowił się zgodzić jeśli ona zechce. Leon obiecał że cały czas będzie przy niej, więc czemu miałby się nie zgodzić?
- A zgodziłbyś się? - zapytała patrząc na niego
- No cóż... W tej szkole uczy się Leon... Więc może to dobry pomysł...
- Dziękuje tato - Violetta go przytuliła
- Ale ty Leonie tak jak obiecałeś masz się zając moją córką.
- Tato... Chyba nie masz zamiaru kazać mu nie odstępować mnie na krok...
- To mi obiecał - German się zaśmiał - No lećcie już do salonu.
Violetta i Leon poszli razem tam gdzie odbywało się przyjęcie.
- Ma pani ochotę zatańczyć? - zapytał Leon mając nadzieje że się zgodzi. Wyciągnął do niej dłoń.
- Jasne że mam ochotę... - uśmiechnęła się łapiąc jego dłoń. Po chwili piosenka zmieniła się na trochę wolniejszą. Tańczyli przytulając się do siebie. German tym razem tylko patrzył na nich z uśmiechem. Wiedział już że lepszego kandydata dla swojej córki nie znajdzie.
*Resto Bar*
Tomas wchodzi do Resto. Musi pogadać z Fran. Dzwoniła do niego by pogadać o tym że chyba znalazła idealną prace dla niego.
- Co ty tu robisz?! - zapytał Luca
- Spokojnie, chce tylko porozmawiać z twoją siostrą...
- Francisca Tomas do ciebie! Mam nadzieje że pójdziecie gdzieś poza bar...
- Taki właśnie mam zamiar - powiedziała Fran pojawiając się nagle przy Tomasie. Wyszli z Resto. Poszli razem do studio.
*Studio 21*
- To jaką masz dla mnie te prace? - zapytał Tomas
- Żartowałam, nie mam nic. Musisz coś dla mnie zagrać.
- Teraz?!
- Dla mnie nie zagrasz?! - udała oburzoną
- Dobra, zagram...
*Salon Violetty*
Po jakimś czasie przyjęcie się skończyło. Leon przetańczył z jubilatką prawie całe przyjęcie. Został potem jeszcze na chwile. Obiecał że wpadnie po nią rano i razem pójdą zapisać ją na egzaminy. Potem poszedł. Violetta została sama w pokoju. Wzięła pamiętnik i zaczęła pisać.
,,TAK!! Leon był na przyjęciu! Rozmawiał z moim ojcem i nie uwierzycie! Dzięki niemu ojciec pozwolił mi iść do szkoły! Do szkoły muzycznej. Będę chodzić razem z Leonem. Nie wiem jak on to zrobił, ale ma jakiś dar przekonywania... Coraz bardziej jestem pewna że się zakochałam... Ale w Leonie, nie w dostawcy... Którego tak właściwie nie widziałam... Ramallo powiedział że podobno przyszedł dziś z jego obiadem ktoś inny... Zwolnili go? Teraz już nie ma szans bym go spotkała... Jutro zapisuje się na egzaminy. Mam nadzieje że się dostane, bo ojciec nie zgodzi się na inną szkołę. A teraz idę spać. Dobranoc."
Viola odłożyła pamiętnik i zasnęła wtulona w poduszkę.
*Następny dzień. Jadalnia Violett*
Viola schodzi do jadalni na śniadanie.
- Gotowa na pójście do szkoły? - zapytał ojciec Violetty
- Tak... - usiadła by coś zjeść. Po jakimś czasie usłyszała pukanie do drzwi. - Pewnie Leon... - chwyciła torbę - Pa tato - pobiegła. W drzwiach naprawdę stal Leon.
- Witaj Violu
- Hey - uśmiech.
Ruszyli razem do studio.
*Studio 21*
Maxi i Cami siedzą przed szkołą. Widzą Leona idącego z nieznajomą im dziewczyną.
- A jednak się zakochał - odezwał się Maxi
- Nie bądź taki pewny... Ludmiła się nieźle wkurzy...
- Masz racje...
Nagle pojawiła się Ludmiła.
- Zaraz czy to Leon?! Co on robi z tą dziewczyną?
Ludmiła nagle usłyszała dźwięk SMS
- Ale odwaga... Zerwał ze mną przez SMS! No nie wierze! - krzyknęła
Podeszła Naty
- Co się stało?
- Leon ze mną zerwał! A teraz idzie z jakąś dziewczyną!
- Nie wierze... A wy na co się gapicie? - Naty zerknęła na Cami i Maxiego.
- Nie, nic... - odezwa się Maxi i razem z Cami poszli do szkoły.
Viola właśnie weszła do kuchni
- Co sadzę o czym? - zapytała patrząc to na Leona, to na ojca.
- No więc właśnie pytałem twojego ojca, czy wyraziłby zgodę na twoją naukę w Studio...
- I on niby ci powiedział że masz się zapytać co ja o tym sądzę? No nie wierze...
- A nie chcesz? - zapytał German. Postanowił się zgodzić jeśli ona zechce. Leon obiecał że cały czas będzie przy niej, więc czemu miałby się nie zgodzić?
- A zgodziłbyś się? - zapytała patrząc na niego
- No cóż... W tej szkole uczy się Leon... Więc może to dobry pomysł...
- Dziękuje tato - Violetta go przytuliła
- Ale ty Leonie tak jak obiecałeś masz się zając moją córką.
- Tato... Chyba nie masz zamiaru kazać mu nie odstępować mnie na krok...
- To mi obiecał - German się zaśmiał - No lećcie już do salonu.
Violetta i Leon poszli razem tam gdzie odbywało się przyjęcie.
- Ma pani ochotę zatańczyć? - zapytał Leon mając nadzieje że się zgodzi. Wyciągnął do niej dłoń.
- Jasne że mam ochotę... - uśmiechnęła się łapiąc jego dłoń. Po chwili piosenka zmieniła się na trochę wolniejszą. Tańczyli przytulając się do siebie. German tym razem tylko patrzył na nich z uśmiechem. Wiedział już że lepszego kandydata dla swojej córki nie znajdzie.
*Resto Bar*
Tomas wchodzi do Resto. Musi pogadać z Fran. Dzwoniła do niego by pogadać o tym że chyba znalazła idealną prace dla niego.
- Co ty tu robisz?! - zapytał Luca
- Spokojnie, chce tylko porozmawiać z twoją siostrą...
- Francisca Tomas do ciebie! Mam nadzieje że pójdziecie gdzieś poza bar...
- Taki właśnie mam zamiar - powiedziała Fran pojawiając się nagle przy Tomasie. Wyszli z Resto. Poszli razem do studio.
*Studio 21*
- To jaką masz dla mnie te prace? - zapytał Tomas
- Żartowałam, nie mam nic. Musisz coś dla mnie zagrać.
- Teraz?!
- Dla mnie nie zagrasz?! - udała oburzoną
- Dobra, zagram...
*Salon Violetty*
Po jakimś czasie przyjęcie się skończyło. Leon przetańczył z jubilatką prawie całe przyjęcie. Został potem jeszcze na chwile. Obiecał że wpadnie po nią rano i razem pójdą zapisać ją na egzaminy. Potem poszedł. Violetta została sama w pokoju. Wzięła pamiętnik i zaczęła pisać.
,,TAK!! Leon był na przyjęciu! Rozmawiał z moim ojcem i nie uwierzycie! Dzięki niemu ojciec pozwolił mi iść do szkoły! Do szkoły muzycznej. Będę chodzić razem z Leonem. Nie wiem jak on to zrobił, ale ma jakiś dar przekonywania... Coraz bardziej jestem pewna że się zakochałam... Ale w Leonie, nie w dostawcy... Którego tak właściwie nie widziałam... Ramallo powiedział że podobno przyszedł dziś z jego obiadem ktoś inny... Zwolnili go? Teraz już nie ma szans bym go spotkała... Jutro zapisuje się na egzaminy. Mam nadzieje że się dostane, bo ojciec nie zgodzi się na inną szkołę. A teraz idę spać. Dobranoc."
Viola odłożyła pamiętnik i zasnęła wtulona w poduszkę.
*Następny dzień. Jadalnia Violett*
Viola schodzi do jadalni na śniadanie.
- Gotowa na pójście do szkoły? - zapytał ojciec Violetty
- Tak... - usiadła by coś zjeść. Po jakimś czasie usłyszała pukanie do drzwi. - Pewnie Leon... - chwyciła torbę - Pa tato - pobiegła. W drzwiach naprawdę stal Leon.
- Witaj Violu
- Hey - uśmiech.
Ruszyli razem do studio.
*Studio 21*
Maxi i Cami siedzą przed szkołą. Widzą Leona idącego z nieznajomą im dziewczyną.
- A jednak się zakochał - odezwał się Maxi
- Nie bądź taki pewny... Ludmiła się nieźle wkurzy...
- Masz racje...
Nagle pojawiła się Ludmiła.
- Zaraz czy to Leon?! Co on robi z tą dziewczyną?
Ludmiła nagle usłyszała dźwięk SMS
- Ale odwaga... Zerwał ze mną przez SMS! No nie wierze! - krzyknęła
Podeszła Naty
- Co się stało?
- Leon ze mną zerwał! A teraz idzie z jakąś dziewczyną!
- Nie wierze... A wy na co się gapicie? - Naty zerknęła na Cami i Maxiego.
- Nie, nic... - odezwa się Maxi i razem z Cami poszli do szkoły.
Rozdział 3
- A wy z czego się tak śmiejecie.? - zapytała zdziwiona Ludmiła
- Nie twoja sprawa... - odpowiedziała jej Camilla.
Zajęcia po chwili się zaczęły więc Ludmiła już nie próbowała dowiedzieć się jaki był powód nagłego wybuchu śmiechu przyjaciół.
*Pokój Violetty*
,,No i znowu siedzę sama w pokoju'' - pisała Violetta w swoim pamiętniku - ,,Mam nadzieje że dziś na moim przyjęciu urodzinowym zobaczę Leona... A tata nie zabroni mi z nim porozmawiać. Mówiąc szczerze całkiem go polubiłam... Może zostanie moim przyjacielem... a może coś więcej... chociaż nie, mój ojciec nigdy do tego nie dopuści. Czas pokaże... A dostawca... Wspominałam o nim wczoraj... Nie wiem dlaczego ale przez cały dzień myślę tylko o nim i o tym że zobaczę Leona. Czyżbym się zakochała? Tylko w którym? A może w żadnym... Tego dostawcy z Resto Baru może już nigdy nie zobaczę, ale Leon... Leon jest jednak kimś kogo chciałby dla mnie ojciec... Z resztą... Idę się szykować na przyjęcie. Musze ładnie wyglądać jeśli ON tam będzie. CO MI ODBIJA?! Naprawdę się zakochałam?''
Violetta zostawiła sobie takie pytanie. Nadal myślała o obydwu chłopakach. Nie znała imienia pracownika Resto, ale jednak wiedziała że będzie miał znaczenie w jej życiu.
*Resto Bar*
- No i gdzie jest ten chłopak?! Trzeba dostarczyć kolejne zamówienie.
- Uspokój się Luca. Na pewno zaraz wróci... - Francesca uspokajała brata
- Już jestem! - do baru wpadł Tomas
- No nareszcie... ile można czekać?! Słuchaj Tomas... - zaczął Luca
- Chyba nie masz zamiaru znowu go zwalniać?! - powiedziała Francesca.
- Taki właśnie mam zamiar. Mam kogoś lepszego na te posadę. Więc Tomas jesteś zwolniony...
- Ale jak to?!
- Wyjdź natychmiast!
Tomas wyszedł wściekły z Resto. Zwolnił go bez powodu! Taki właśnie był Luca. Francisca pobiegła za Tomasem.
*Dom Violetty*
- No i gdzie ona jest?! Wszyscy goście czekają! - chodziła po salonie zdenerwowana Jade.
- Leon, mógłbyś pójść do niej zapytać kiedy przyjdzie? Jest dzisiaj jakaś dziwna... - powiedział Ramallo.
- Dobrze, pójdę do niej. - zgodził się Leon. Poszedł na górę. Wtedy pierwszy raz usłyszał jak dziewczyna śpiewa. Ustał przy drzwiach i nasłuchiwał. Nigdy wcześniej nie słyszał tej piosenki. Zapukał i wszedł. Zobaczył jak Violetta siedzi na swoim łóżku. Przestała śpiewać gdy zapukał.
- Witaj Violetto...
- Ooo Leon... - Viola zarumieniła się delikatnie. Wiedziała że słyszał jak śpiewa.
- Pytają się kiedy zejdziesz...
- Za chwile... Naprawdę za chwile zejdę. - uśmiechnęła się do chłopaka
- Radze szybko. Ktoś się tam na dole denerwuje...
- Jade?
- Wydaje mi się że tak... No to jak? Może zejdziesz ze mną? - zapytał Leon wyciągając niepewnie dłoń do dziewczyny. Violetta chwyciła jego dłoń od razu. Zeszli razem na dół. Ojciec Violetty oczywiście zdziwił się widząc ją schodzącą po schodach z chłopakiem. Co prawda znał Leona, jednak Violetta była dla niego nadal małą córeczką... Ukrył złość przed resztą gości. Po chwili jego córka tańczyła już z nim na środku salonu. Leon stał przy ścianie i przyglądał się Violettcie. Gdy usłyszał jej głos od razu wiedział że przeznaczeniem dziewczyny jest Studio 21. Jednak Ramallo mówił mu jaki jest jej ociec. Zastanawiał się nad porozmawianiem z jej ojcem. Może jeśli z nim pogada da rade go namówić by zgodził się na naukę swojej córki w Studio... Gdy tylko ojciec z córką przestali tańczyć, German oddalił się o córki. Leon stwierdził że to właśnie w tej chwili powinien z nim porozmawiać. German poszedł do kuchni, gdzie po chwili udał się także Leon.
- Witam Pana...
- O dzień dobry Leonie... Co tam u rodziców? - zapytał German widząc chłopaka. Był oczywiście trochę zły jak zobaczył go ze swoją córką ale starał się to ukryć.
- Dobrze... - Leon uśmiechnął się - Wie pan... kiedy Ramallo podesłał mnie po Violetta usłyszałem jej śpiew. Pana córka naprawdę ma talent... Może powinien pan wysłać ją do szkoły muzycznej...
- Leon... Myślisz że to dobry pomysł? Nie chce by Violetta kierowała się tym samym co moja zmarła żona.
- Chroni ją pan chociaż dobrze wie że muzyka jest jej całym życiem. Nie uchroni jej pan przed nią. Jedyna taka okazja. Niedaleko stąd jest Studio 21. To jest najlepsza szkoła muzyczna. Teraz trwają egzaminy. Jeśli pan się zgodzi ja obiecuje że zajmę się w szkole pańską córką i że nic jej przy mnie nie grozi. No więc jak? Zgodzi się pan?
- Nie twoja sprawa... - odpowiedziała jej Camilla.
Zajęcia po chwili się zaczęły więc Ludmiła już nie próbowała dowiedzieć się jaki był powód nagłego wybuchu śmiechu przyjaciół.
*Pokój Violetty*
,,No i znowu siedzę sama w pokoju'' - pisała Violetta w swoim pamiętniku - ,,Mam nadzieje że dziś na moim przyjęciu urodzinowym zobaczę Leona... A tata nie zabroni mi z nim porozmawiać. Mówiąc szczerze całkiem go polubiłam... Może zostanie moim przyjacielem... a może coś więcej... chociaż nie, mój ojciec nigdy do tego nie dopuści. Czas pokaże... A dostawca... Wspominałam o nim wczoraj... Nie wiem dlaczego ale przez cały dzień myślę tylko o nim i o tym że zobaczę Leona. Czyżbym się zakochała? Tylko w którym? A może w żadnym... Tego dostawcy z Resto Baru może już nigdy nie zobaczę, ale Leon... Leon jest jednak kimś kogo chciałby dla mnie ojciec... Z resztą... Idę się szykować na przyjęcie. Musze ładnie wyglądać jeśli ON tam będzie. CO MI ODBIJA?! Naprawdę się zakochałam?''
Violetta zostawiła sobie takie pytanie. Nadal myślała o obydwu chłopakach. Nie znała imienia pracownika Resto, ale jednak wiedziała że będzie miał znaczenie w jej życiu.
*Resto Bar*
- No i gdzie jest ten chłopak?! Trzeba dostarczyć kolejne zamówienie.
- Uspokój się Luca. Na pewno zaraz wróci... - Francesca uspokajała brata
- Już jestem! - do baru wpadł Tomas
- No nareszcie... ile można czekać?! Słuchaj Tomas... - zaczął Luca
- Chyba nie masz zamiaru znowu go zwalniać?! - powiedziała Francesca.
- Taki właśnie mam zamiar. Mam kogoś lepszego na te posadę. Więc Tomas jesteś zwolniony...
- Ale jak to?!
- Wyjdź natychmiast!
Tomas wyszedł wściekły z Resto. Zwolnił go bez powodu! Taki właśnie był Luca. Francisca pobiegła za Tomasem.
*Dom Violetty*
- No i gdzie ona jest?! Wszyscy goście czekają! - chodziła po salonie zdenerwowana Jade.
- Leon, mógłbyś pójść do niej zapytać kiedy przyjdzie? Jest dzisiaj jakaś dziwna... - powiedział Ramallo.
- Dobrze, pójdę do niej. - zgodził się Leon. Poszedł na górę. Wtedy pierwszy raz usłyszał jak dziewczyna śpiewa. Ustał przy drzwiach i nasłuchiwał. Nigdy wcześniej nie słyszał tej piosenki. Zapukał i wszedł. Zobaczył jak Violetta siedzi na swoim łóżku. Przestała śpiewać gdy zapukał.
- Witaj Violetto...
- Ooo Leon... - Viola zarumieniła się delikatnie. Wiedziała że słyszał jak śpiewa.
- Pytają się kiedy zejdziesz...
- Za chwile... Naprawdę za chwile zejdę. - uśmiechnęła się do chłopaka
- Radze szybko. Ktoś się tam na dole denerwuje...
- Jade?
- Wydaje mi się że tak... No to jak? Może zejdziesz ze mną? - zapytał Leon wyciągając niepewnie dłoń do dziewczyny. Violetta chwyciła jego dłoń od razu. Zeszli razem na dół. Ojciec Violetty oczywiście zdziwił się widząc ją schodzącą po schodach z chłopakiem. Co prawda znał Leona, jednak Violetta była dla niego nadal małą córeczką... Ukrył złość przed resztą gości. Po chwili jego córka tańczyła już z nim na środku salonu. Leon stał przy ścianie i przyglądał się Violettcie. Gdy usłyszał jej głos od razu wiedział że przeznaczeniem dziewczyny jest Studio 21. Jednak Ramallo mówił mu jaki jest jej ociec. Zastanawiał się nad porozmawianiem z jej ojcem. Może jeśli z nim pogada da rade go namówić by zgodził się na naukę swojej córki w Studio... Gdy tylko ojciec z córką przestali tańczyć, German oddalił się o córki. Leon stwierdził że to właśnie w tej chwili powinien z nim porozmawiać. German poszedł do kuchni, gdzie po chwili udał się także Leon.
- Witam Pana...
- O dzień dobry Leonie... Co tam u rodziców? - zapytał German widząc chłopaka. Był oczywiście trochę zły jak zobaczył go ze swoją córką ale starał się to ukryć.
- Dobrze... - Leon uśmiechnął się - Wie pan... kiedy Ramallo podesłał mnie po Violetta usłyszałem jej śpiew. Pana córka naprawdę ma talent... Może powinien pan wysłać ją do szkoły muzycznej...
- Leon... Myślisz że to dobry pomysł? Nie chce by Violetta kierowała się tym samym co moja zmarła żona.
- Chroni ją pan chociaż dobrze wie że muzyka jest jej całym życiem. Nie uchroni jej pan przed nią. Jedyna taka okazja. Niedaleko stąd jest Studio 21. To jest najlepsza szkoła muzyczna. Teraz trwają egzaminy. Jeśli pan się zgodzi ja obiecuje że zajmę się w szkole pańską córką i że nic jej przy mnie nie grozi. No więc jak? Zgodzi się pan?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

